poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 1





Z perspektywy Louis

Siedziałam przy oknie w swoim pokoju i wpatrywałam się w zachód słońca. Była to chyba jedyna przyjemna rzecz jaka mogła mnie dzisiaj spotkać. Nagle do pokoju, jak zwykle bez pukania wpadła moja mama. Trzymała w ręce tusz do rzęs, a na głowie miała kilka wałków, wyglądała dość komicznie, ale przygotowywała się ona do dzisiejszego przyjęcia.
-Przycisz to bełkotanie! Jezu jak tu duszno, otwórz okno czy coś-powiedziała nerwowo podchodząc do mojej szafy, w której zaczęła czegoś dobitnie szukać. -Może ci w czymś pomóc mamo?-zapytałam, nienawidziłam kiedy wchodziła do mojego „królestwa” i zaczynała się panoszyć, zawsze wszystko jej przeszkadzało
-Gdzie twoja sukienka na dzisiaj? Miałaś jechać ją kupić z Pamelą-odparła, no tak ona jak zwykle wszystko chciała zwalić na moją biedną nianię Pamele
-Leży na łóżku mamo, uspokój się wszystko kupiłyśmy-wskazałam jej czerwoną sukienkę, była niezła, szkoda było mi ją ubierać na taką stypę
-Dobrze, ja się tylko upewniam...Wszytko musi być dzisiaj perfekcyjne, ojciec zaprosił wielu wpływowych ludzi. Pamiętaj reprezentujesz nas, dzięki nam masz te wszystkie Iphony i inne badziewie.
-Tak, wiem mamo...- oczywiście musiała wspomnieć o tym że płaci za moje różne przyjemności. Dla moich rodziców pieniądze były pierwszorzędną sprawą, nie brakowało nam ich, co innego mogłam powiedzieć o rodzicach. Moją mamę zawsze zastępowała mi Pamela, więc to ona bardziej nią była.
-Będzie Max?? Co do niego...Louis ojciec ostatnio widział was na parkingu, jak się no...całowaliście. Jesteście razem, o czymś mi nie wiadomo?- zapytała, nie było jej wiadomo o niczym, ale ok.
-Ja...My jesteśmy tylko przyjaciółmi, to było dla zabawy. Będzie jak zawsze- trochę zmieszałam się tym pytaniem, ale rzeczywiście z Maxem łączyła mnie niecodzienna relacja ponieważ traktowałam go jak brata, z którym czasami się całuję
-Także...ubierz się, umaluj i zachowuj się- rzuciła wychodząc, obie wolałyśmy nie kontynuować tej rozmowy
Włożyłam na siebie moja kreacje, ułożyłam włosy, lekko się umalowałam, po czym zaczęłam szukać odpowiedniej biżuterii. Mam naprawdę dużo różnych dodatków, bez nich nie ruszam się z domu, to moje skarby. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że wyglądam znośnie, a nawet za dobrze jak na taka okazję. W tym samym momencie usłyszałam pukanie do drzwi, to z pewnością nie była mama. Tak jak się spodziewałam, zza drzwi wyglądał Max.
-Pięknie wyglądasz jak zawsze- powiedział spoglądając na moją sukienkę
-Dziękuje, ty też znośnie-zaśmiałam się, blond włosy Maxa idealnie kontrastowały z jego czarną skóra
-Gotowa na noc wrażeń? Jak wchodziłem to minąłem się z twoją mama i dość dziwnie się na mnie patrzała, coś się stało?- zapytał bawiąc się jedną z moich bransoletek
-Nic szczególnego, no może tylko tyle że tata widział nas na parkingu wtedy, jak się całowaliśmy. Mama już snuje teorie na temat naszego „związku” rzekomego- odparłam, wszystko to brzmiało dość zabawnie
-Czyli jednak to był wóz twojego taty...Dziwnie wyszło, mam nadzieję że cały czas mnie lubią. Następnym razem musimy no wiesz obserwować otoczenie-oznajmił rozbawionym, moi rodzice od zawsze uważali go za świetnego chłopaka z dobrej rodziny, oczywiście chodziło im o to że tata Maxa był jednym z najlepszych prawników w całej Californi
-O to się nie martw, jesteś ich ulubieńcem...Ale nawet nie wiesz jak nie chce mi się oglądać tych snobów i ojca, który wszystkim się podlizuje. Jak my przetrwamy Max??-rzuciłam się bezwładnie na łóżko, Max położył się koło mnie
-Razem damy radę, zwiniemy butelkę wódki, sok i pójdziemy sobie przed siebie-oznajmił po czym pocałował mnie w czoło, zawsze robił tak kiedy miałam wszystkiego dosyć

Nadszedł czas, kiedy musiałam razem z Maxem opuścić pokój i zrobić „wielkie wejście”. W naszym przestronnym salonie krzątało się kilkunastu kelnerów podających szampana, w tłumie dostrzegłam moich rodziców, którzy poznawali nowych „wpływowych” znajomych. Postanowiliśmy z moim przyjacielem sprawdzić sytuację nad basenem, miałam nadzieje ze przynajmniej tam będzie mniej tych sztywniaków. Nie obeszło się oczywiście bez licznych komentarzy na mój temat. W końcu usadowiliśmy się z Maxem przy leżakach, nad basenem panował niezły klimat. Słońce już zaszło, a cały ogród oświetlony był masą światełek. Jak już wcześniej obiecywał, mój przyjaciel przywłaszczył nam nie butelkę wódki, ale szampana, którego popijaliśmy skutecznie ukrywając się przed reszta towarzystwa. Wznieśli kilka toastów za naszą bliską przyjaźń, jak to ujęliśmy „ just friends”. Niestety, wszystko co dobre przemija szybko jak ferrari, w oddali dostrzegłam moją mamę, która najwyraźniej mnie szukała. Max szybko schował szampana pod leżak i jak przystało na młodzież z dobrej rodziny, siedzieliśmy prosto na tyłkach.
-Gdzie ty się podziewasz Louis?!-wykrzyknęła zdenerwowana mama, wiedziałam że za chwilę stanie się coś strasznego
-My..Musieliśmy odpocząć od hałasu i tak sobie tu..- próbowałam wymyślić jakiś sensowny argument, oddalając twarz jak najdalej od mamy, aby nie poczuła zapachu szampana
-Nie ważne, wstawajcie szybko. Musicie kogoś poznać, pamiętajcie o uśmiechu- dodała ciągnąc mnie za rękę
Szliśmy za mamą jak na skazanie, po drodze oczywiście musiała dać nam kilka wskazówek typu „ stójcie prosto” albo „nie mów nic głupiego”, jakbym nie wiedziała co mówić...
Przeszliśmy do drugiej części ogrodu, zobaczyłam już tatę, który stał z trójką zupełnie nieznanych mi osób. Z pewnością było to małżeństwo, ale jedna z postaci stała tyłem, był to chłopak, który najprawdopodobniej
miał w okolicach dwudziestu lat.
-Wreszcie jesteście-powiedział tata z nazbyt wielkim uśmiechem-Proszę poznajcie moją córkę Louis oraz syna pana Tylera Maxa
-Bardzo nam miło, co za cudowna młoda dama- powiedział nowy przyjaciel taty podając mi rękę
-To państwo Hudson, mają zamiar nawiązać współprace z firmą twojego taty-odparła mama i wszystko było jasne-interesy
-Oh, no tak Jack, odwróć się...-rzucił pan Hudson do swojego z pewnością syna. Chłopak odwrócił się, muszę przyznać że zaparło mi dech w piersiach...
-Jack, mogę już iść?!-zapytał, widać było że ma wszystkich gdzieś
-Zachowuj się!-wykrzyknął pan Hudson
-To może Louis oprowadź Jacka po reszcie ogrodu, pokaż mu basen, a my pójdziemy na kieliszek wina-rzucił tata na rozluźnienie napiętej atmosfery
-Oczywiście...-nie myśląc odpowiedziałam
-Pamiętaj...-napomniał chłopaka pan Hudson odchodząc z moimi rodzicami
-Stary idiota...Macie tu jakieś miejsce gdzie można w spokoju zapalić?-zapytał Jack wkładając ręce do kieszeni
-A chcesz do tego butelkę szampana?-zapytał Max
-Taa.. ale chodźmy już stąd-rzucił Jack

Przeszliśmy nad basen w ciszy, Jack najwyraźniej nie miał ochoty na nic innego oprócz zapalenia blanta. Wyjął z kieszeni paczkę skrętów i nerwowo próbował odpalić zapalniczkę.
-Chcesz ?-zapytał podając mi paczkę, z chęcią bym zapaliła, ale niestety rodzice byli w pobliżu...
-Innym razem...-rzuciłam
-A ty ?-zapytał Maxa
-Nie jara mnie palenie-odparł Max przechylając butelkę szampana
-Jasne...-rzucił zaciągając się

Tak spędziliśmy w towarzystwie Jacka resztę „cudownego” przyjęcia, on zaciągał kolejne blanty, my z Maxem opróżniliśmy szampana. W końcu stwierdził że ma to w dupie, wziął kluczyki i poprosił żebym zaprowadziła go na parking. Pech chciał że jego samochód postawiono na końcu parkingu, był to czarny kabriolet, jak dla jakiegoś playboya, ale miał on coś w sobie.
-Jakby mnie ojciec szukał to śmiało powiedz że się zmyłem-rzucił Jack w moją stronę
-Jasne, niezła fura, z klasą- powiedziałam, naprawdę mi się podobała
-Jak chcesz, to cię kiedyś przewiozę. Nawet do niej pasujesz...-stwierdził odpalając silnik, przeczesał ręką włosy i dodał gazu
-Co za dupek-rzucił Max

Wróciliśmy z Maxem do mojego pokoju, nie mogłam pokazać się rodzicom bo mój stan nie należał najlepszy. Ten Jack niezły nawet był, typ złego chłopaka...
Pamiętam już tylko że zasnęłam wtulona w kocyk i w Maxa z niezłym bólem głowy, po wdychaniu dymu z blantów.

Mam nadzieje że pierwszy rozdział się podoba:D Zostawiajcie komentarze anonimowe żeby podkreślić swoją obecność...Wczujcie się w bohaterów i atmosferę klimatycznego LA o zachodzie słońca!:)




6 komentarzy:

  1. Przeczytałam cały rozdział i muszę przyznać, że całkiem fajnie się zaczyna :) Zobaczymy, co dalej. Mam nadzieję, że szybko się rozkręcisz!

    [badboymeetsdevil.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Ciekawa fabuła i bohaterowie. Czekam na następny rozdział.
    PS. Kurde jak ja nie lubię snobów (hahah) :))
    Pozdrawiam Goferkowaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka nas dużo przygód :D W końcu to LA :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na rozdział nr 2 na http://badboymeetsdevil.blogspot.com/ : *)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no, no. Fajne, fajne, fajne. Jak dobrze rozwiniesz fabułę to może być interesujące. Na razie trochę nudnawo, ale rozumiem, że to początek i jakoś musisz rozwinąć akcję. Czekam na NN

    @SwagggerLove
    swagggerlove.blogspot.com

    P.S. Jak będziesz mnie informowała na TT lub na moim blogu to proszę dopisz 'nr.72' (Twój blog ma taki nr. w moich notatkach).

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział suuper.. ;d Już mi się podobaaa . <3

    OdpowiedzUsuń